poniedziałek, 4 maja 2015

Podobno siedzenie jest ważne

Siedzenie i siadanie. Chodzenie i spacerowanie, bieganie, raczkowanie, pełzanie, czołganie. Tyle rzeczy jeszcze nie umiem, a powinnam umieć chociaż połowę, a najlepiej wszystkie.
Na razie z Panią Małgosią ostro ćwiczymy naukę podpieranie się na rączkach, przewroty i siadanie. Skracamy boczki i rozciągamy się. Siadać sama nie umiem i nie wiem kiedy to nastąpi. Ale jak mnie mama posadzi to potrafię już usiedzieć kilka albo nawet kilkanaście minut. Jak dla mnie to jest to sukces, bo przecież miałam być bardzo chorym i niepełnosprawnym dzieckiem.
A tu proszę. W wózku coraz częściej jeżdżę na spacerki w pozycji siedzącej, bo już nie lubię leżeć i tylko patrzeć na niebo. Chcę się rozglądać. Czasami jak zacznę lecieć na jedną stronę to lecę i nic na to nie poradzę. Mama musi mnie w wózku poprawić i jedziemy dalej. Wszystkie posiłki poza porannym mlekiem w butli jem na siedząco i to sama siedzę w wózku albo na fotelu lub ewentualnie na kolanach mamy. Pół roku temu tak nie było. 


Zaczynam się też pomału bawić w pozycji siedzącej. Zbyt długo nie wytrzymam ale to jest coś. Małymi kroczkami i dotrę do celu.
Podczas zabawy na siedząco najfajniejsze jest to, że wszystko widzę co się dzieje dookoła. Perła do mnie podchodzi i daje mi całuski. Chociaż Perełka to bardziej sprawdza, czy czasem czegoś do jedzenia nie mam w rączce. Taki z niej łakomczuch.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz