piątek, 26 grudnia 2014

Moje Pierwsze Święta Bożego Narodzenia

Ranek był normalny. Na dzień dobry zmiana pieluchy, potem mleko. Znieśli mnie na dół, położyli na materacyku i już prawie zrobiłam pośniadaniową drzemkę, bo nie wiem jak Wy, ale ja muszę dospać. A co ja nagle widzę, czyżby znowu chrzciny. Impreza, prezenty, tańce???
Ja jednak postanowiłam trochę jeszcze pospać. Gdy się obudziłam, leżałam z tatusiem na górze, na łóżku rodziców. Mama pluskała się w wannie. Na dole coś się gotowało pysznego, bo bardzo ładnie pachniało. Może coś dosypali do mleka i dlatego tak przyjemnie pachnie??
Nagle ktoś zapukał do drzwi i zrobiło się głośno. Ale ja jeszcze się nie obudziłam, bardziej przytuliłam się do podusi mamy i dalej lulałam.
Potem mnie obudziło światło. Jak spojrzałam na zegarek to zamarłam. Tak długo spałam, prawie dwie godziny. No ładnie.
Mamcia mnie zaczęła ubierać, potem rozczesała moje dredy, które ciągle mi się z tyłu główki robią. Ratuje mnie jedwab do włosów, bez niego, nawet ze szczotką proszę nie podchodzić. Rodzice ubrali mnie, uczesali i tak odeszli na pół metra ode mnie. Myślę, może kupkę zrobiłam i czuć. A oni tylko patrzeli na mnie i mówili jaka jestem śliczna. Jak ja to lubię.
Zeszliśmy na dół, a tam goście. Jejku znowu mam chrzciny, tylko po co ta choinka. 
Mamunia położyła nie na materacu, który leżał w centrum. Muszę być przecież na bieżąco i wszystko widzieć. Posadziła mnie i dała bębenek do zabawy. Mnie nie trzeba dwa razy prosić. Zaczęłam swój pierwszy koncert przed tak dużą publicznością. Była mama, tata, dziadkowie i Zosia z rodzicami. Po koncercie Zosia się przyłączyła. Wtedy po raz pierwszy poczułam chyba co to zazdrość. Zosia grała na moim bębenku i nie wiem czy to mi się podobało. 
Potem stało się coś dziwnego, dziadek wyłączył telewizor. Takie rzeczy dzieją się tylko jak dziadek idzie spać, albo jak nie ma prądu.
Nagle wszyscy zaczęli chodzić koło materaca, każdy do każdego podchodził, całowali się, przytulali. Na chrzcinach tak nie było.
Ja sobie leżę na materacu, przypomnę, że materac leży na podłodze, więc mogę powiedzieć, że leżę na podłodze a cała reszta siedzi przy stole. Mama co chwila wychyla się i patrzy co tam u mnie. A co tam, zacznę stękać to się mną zajmą. I proszę jest mleko, ja siedzę u babci na kolanach, jest fajnie. Resztę butelki dokończyłam z mamunią na materacu.
Ledwo skończyłam jeść, a babcia zaczęła czytać karteczki przy prezentach. A te całe prezenty, takie kolorowe, duże leżały cały czas pod choinką. Babcia czytała, a Zosia roznosiła. Ja i Zosia miałyśmy najwięcej prezentów. Super. Chce tak mieć co rok!!!
Na koniec okazało się, że to dzisiaj to jest Wigilia. To dlatego wszyscy są w domu, nikt nie pracuje. Jest tata.

Tata, trzeba oczka otworzyć
Zobacz jak ładnie pokazuje moje zaskoczenie ilością prezentów
Moja rodzinka: TATA - Adam, MAMA - Ania, JA - JAGÓDKA i PIESEK - Perełka
Perła musiała się znaleźć na zdjęciu i jeszcze jest kawałek Czarka
Moje nóżki chcą tańczyć
I kto tu mówi, że niepełnosprawna??
Siama 
Tata bujaj








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz