środa, 14 września 2016

Trzeba żyć dalej

Trzeba, nie ma innego wyjścia.
Nadal jest bardzo ciężko, nadal płaczemy po stracie dziadziusia, ale trzeba żyć dalej.

Długa przerwa była, ale pora pokazać co się przez te kilka miesięcy zmieniło. Może na początku pokaże co było pod koniec 2015 roku.

Po turnusie w Małym Gacnie jakby coś się u mnie włączyło. Zaczęłam być bardziej ruchliwa, zaczęłam pełzać, coś jakby raczkować i pojawiło się zainteresowanie zabawkami. Mama mówi, że w końcu. Może mnie puścić na podłogę i sama przez jakiś czas się bawię.
Pierwsza muzyczna zabawka

Pudełko rozmaitości

Mamusia wymyśliła taką zabawę, że mnie wrzucała do koszyka na pranie i obsypywała piłkami i gazetami. Ja oczywiście piłeczki wyrzucałam, a gazety darłam. To po to, żeby ćwiczyć moje rączki. Teraz bardzo ładnie chwytam praktycznie wszystko i nawet lewa rączka się poprawiła, ale o tym później.








Nauczyłam się pełzać ale jakoś mało mam ładnych zdjęć z tego okresu. W sumie pełzałam tylko około 3 tygodnie, więc mama nawet nie miała jak zrobić mi parę zdjęć. Za to mam zdjęcia z początku raczkowania i jak ładnie umiem siedzieć. Tylko, że ten siad nie służy moim nóżkom. Z tym rodzice będą musieli powalczyć. Dla mnie ta pozycja jest wygodna i dlatego tak siadam, ale coś czuje, że będzie wojna o to.



Perełka bardzo mi pomagała






A chcecie zobaczyć moje fryzurki??


Do zobaczenia. Niedługo się odezwę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz