poniedziałek, 28 marca 2016

Turnus rehabilitacyjny - Neuron , Małe Gacno


Mama nie mogła się doczekać wyjazdu. Od połowy października już wszystko szykowała. Kupiła mi kilka nowych ciuszków, gumki i spineczki do włosów. Przygotowania trwały...
...i zdarzył się wypadek...dziadziuś w szpitalu...potem był pogrzeb dziadziusia.
Z powodu pogrzebu nie mogłam pojechać do Małego Gacna w niedziele 8 listopada. Mama zadzwoniła do Neurona i powiedziała, że przyjedziemy w poniedziałek na wieczór. Powiedzieli, że będą na mnie czekali, że nie ma sprawy.
W poniedziałek mamusia i tatuś pojechali na cmentarz pożegnać dziadziusia. Było bardzo brzydko, padało i wiało i na dodatek temperatura pokazywała tylko kilka stopni powyżej zera. Musiałam zostać w domku. Ale nie byłam sama. Ciocia Monik, mama Mikołaja zaopiekowała się mną na czas nieobecności rodziców.
Jak rodzice wrócili z pogrzebu to pomalutku zaczęliśmy szykować się do wyjazdu. Rodzice dorzucali do aut ostatnie potrzebne rzeczy a ja w tym czasie gadałam sobie z rodzinką. Niektórych cioć i wujków to jeszcze nigdy nie widziałam. Ale co to dla mnie. Mi wystarczy 5 minut i wszyscy mnie kochają.
Pora wyjazdu, całuski na drogę i fru jedziemy. 
Na miejsce dojechaliśmy bardzo późno. Było już po 22. 
Od wtorku, od rana zaczęłam turnus.

NDT Bobath i ciocia Beatka













 Dogoterapia - Bianka, Tajga , Śnieżka i oczywiście wujek Tomek


















Integracja Sensoryczna i ciocia Karolinka ( która troszkę chorowała)





Integracja Sensoryczna z Asią i nie tylko elementy fryzjerskie i dekorowanie główki też jest ważne dla zdrowia






Oto ja w specjalnym kimonku i widzicie JA STOJĘ



Terapia wzroku ( mam uszkodzone i słabe nerwy wzrokowe)



Mama na to mówi Plasterkowanie ciała
Kinesiotaping






A gdy byłam tylko z tatusiem:
Nauka czesania, bo mama dzwoni i codziennie się pyta czy włoski są uczesane


Leżenie na wszystkich poduchach znajdujących się w pokoju

Wieczorne pogaduszki z tatą o rzeczach ważnych i ważniejszych

Robienie zdjęć dla mamy

Czasami trzeba sobie odpuścić i odpocząć

Czas na jedzonko

Zawieranie nowych przyjaźni
Na turnusie dużo ćwiczyłam od 4 do 4,5 godz. dziennie, od poniedziałku do soboty. Miałam tylko jedną niedzielę wolną.
Efekty są i to olbrzymie, ale o efektach napiszę później. Ważne, że pierwszy turnus zaliczony i wiemy, że to jest dla mnie najlepsza forma rehabilitacji. Oczywiście nie można zapominać o cioci Gosi z Piotrkowa, która wspaniale zajmuje się mną prawie na co dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz