czwartek, 15 września 2016

I zaczynam nowy rok

Nowy rok, nowy początek. I powiem Wam, że od tego roku zrobiłam taaakie postępy, że lekarzy zadziwiam i swoich rodziców też.

Nie ma mnie
Dwa razy w tygodniu chodzę do Pani Cioci Małgosi na rehabilitację. Zajęcia trwają całą godzinę, więc efekty muszą być. Na razie nie protestuję za bardzo, ale to w najbliższej przyszłości się zmieni.
W Łodzi na Dziewanny też sobie ćwiczę, ale czasami jak tutaj poprzytulam się do misia. Odpocznę, zrelaksuję się...








w domu mama mnie zostawia na podłodze i mobilizuje mnie do raczkowania. Nie ma, że poda mi jakąś zabawkę, każe mi do niej podpełzać. Staram się ile mogę, czasami się uda, czasami nerwy mi puszczają, ale mama jest nieugięta. Mogę sobie marudzić, denerwować się i nic sobie z tego nie robi. To chyba będę musiała szybko stanąć na nogi.





















Na początku roku rodzice kupili mi sanki. Takie jakie mają zdrowe dzieci. Z małą pomocą koców i poduszek ładnie w nich siedzę. Zaliczyłam kilka razy zjazd z górki i dwa spacerki z mamusią i tyle. Zima szybko przyszła i szybko poszła. Sanki zostały i czekają na kolejny śnieg.




Z mamusią zrobiłam ulotki i od pierwszych dni stycznia już je roznosiłyśmy.
Tutaj muszę podziękować WSZYSTKIM. którzy pomogli mamusi w rozprowadzaniu ulotek. I oczywiście duże DZIĘKUJĘ wszystkim, którzy przekazali dla mnie swój 1%. Jesteście wielcy.

Wasz 1% bardzo mi pomaga. Zobaczcie co już umiem robić. Tylko pamiętajcie, że mam na nóżkach sztywne buciki i mama mocno mnie trzyma. Jeszcze sama nie umiem stać. Jestem coraz częściej pionizowana a to dopiero rozgrzewka przed nauką wstawania i chodzenia. Ale od czegoś trzeba zacząć. W tej pozycji może nie jest mi najwygodniej, bo przykurcze mnie trzymają, ale jak fajnie jest być taką wysoką dziewczynką.





 Moje postępy zadziwiają lekarzy, jak już wcześniej pisałam. W listopadzie byłam jeszcze leżącym dzieckiem. Umiałam się tylko przewrócić na brzuszek, czasami z brzuszka na plecki. Teraz z każdym dniem jest lepiej.
Przyjmowanie pozycji do raczkowania to dla mnie łatwizna. Robię to bez problemu i coraz szybciej, lepiej, ładniej.



 Zabaweczki też są dla mnie formą rehabilitacji. Ćwiczę całe rączki i dłonie. Wiem jak daną zabawką się bawić. Wiem, że grzechotka grzechota, że pianinko gra. Rozróżniam je i umiem wybrać zabawkę którą chce się pobawić.






Dzięki turnusom jestem mniej bojaźliwa. Chodzę z rodzicami do znajomych i mam już swoje koleżanki i kolegów. Tutaj jestem z Nataszką, jesteśmy w tym samym wieku i świetnie się rozumiemy.



A w każdy wieczór mama i tatko całuskują mnie na dobranoc. A potem robią mi takie fotki. Jakby im nigdy nóżka z łóżeczka nie uciekła.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz