środa, 25 marca 2015

Roczek, mam już roczek !!!

No to stało się. Jestem już duża, mam roczek i mam teraz jedynkę z przodu. 
W dniu moich pierwszych urodzin wyszła mi jedynka. To mój trzeci ząbek. 
Rodzice i dziadziusie ustawiali stoły, krzesła, a potem było układanie, przestawianie, poprawianie, wycieranie takich talerzyków. Ja tam do końca to nie wiem po to, czy nie wystarczy miseczka i łyżka. Ja tak już długo jem i mi to wystarcza. Oni tak tam sobie robili przy stole a ja postanowiłam przewrócić się na boczek i .... i wylądowałam na brzuszku. Jejku, co to było. Już nigdy tak nie zrobię. I jak na razie słowa dotrzymuje. 
Jak już było tam wszystko poukładane tatuś przyniósł torcik. Oj to naprawdę wszystko na moją cześć, poprzednio na takiej imprezce też był torcik.
Mamusia poszła na górę i po chwili wróciła z ubrankami dla mnie, tylko tym razem nie miała dla mnie białej sukienki tylko taką niebieską. Tatuś z mamusią to mają spodnie z takiego materiału. On się nazywa jeans, tak miałam jeansową sukienkę. Jak zostałam wpakowana w rajty, bluzeczkę i sukienkę to mamcia zaczęła mnie czesać. Dostałam nawet nową gumeczkę z kwiatkiem. Ha ha ha tyle było pomysłów na fryzurę dla mnie, a jak co to po prostu mama złapała mi włosy i zrobiła zwykła kilkę. Ale i tak piękniutko wyglądałam.
To ubieranie, czesanie i robienie się na bóstwo tak mnie zmęczyło, że odleciałam i to na pół godziny przed urodzinkami. Zanim zasnęłam mam mi tylko powiedziała " wszystkiego najlepszego Kochanie, równo rok temu o 14.39 przyszłaś na świat". I zasnęłam.
Gdy się obudziłam to było już po 15 i już byli pierwsi goście. Był wujek i ciocia i byli dziadkowie - sąsiedzi. Czekaliśmy na ciągle się spóźniającego mojego chrzestnego i jeszcze jednego wujka i ciocie i kuzyna. Niestety ciocia chrzestna utknęła w Niemczech i nie mogła przyjechać. Nie przyjechali też (znowu)  dziadkowie od strony tatusia, ale już się do tego przyzwyczaiłam, że ciągle ich nie ma, choć mają do mnie tylko 3 minuty drogi. Chyba mnie nie kochają.
Jak już wszyscy przyjechali to mogliśmy zdmuchnąć świeczkę na torcie.
Jaki ładny. Mamusia mi taki wymyśliła, a w środku były jagódki, takie jak ja, słodkie i kwaśne

Tata mi zdmuchnął świeczki
I się z tego bardzo cieszył
 Jestem bardzo grzeczną dziewczynką i trzymałam fason do końca. Nie płakałam i się nie dąsałam. Siedziałam u cioci na kolanach i u chrzestnego. Wszyscy się na mnie patrzyli jak wcinałam moją kaszkę, bo przecież nie będę jadła kotletów. Ja jadam tylko pyszności, a nie kotlety.
I tak nam zleciało i się urodzinki skończyły. Za rok nie będę tyle piła wody, bo to mi chyba zaszkodziło. Wszyscy pili jakąś wodę po której było tak wesoło i potem zaczęli mieć niektórzy takie dziwne oczy i ja też tak miałam.
Za rok będę jadła tort i będę piła kompocik. Będę bawiła się z dziećmi i sama zdmuchnę moje świeczki na torcie. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz