piątek, 14 sierpnia 2015

Moje nowe zasypianie

Mama chciałaby żebym sypiała tak długo i często jak rok temu. Wtedy przesypiałam nawet 18 godzin na dobę, a czasami nawet 20.

Teraz kiedy jestem już duża to nie chce mi się tyle spać. Mamcia powtarza, że dla mnie sen jest jak lekarstwo, ale ja nie jestem przeziębiona i tak sobie myślę, że godzinka krótkiej drzemki mi wystarcza. Jak gadałam o tym z tatusiem, to tatuś powiedział mi czemu mama chciałaby żebym trochę dłużej spała. Bo wtedy mogłaby coś zjeść, nawet się sama położyć się spać, albo po prostu odpocząć ode mnie.
Dla mnie sprawa jest jasna, przespałam połowę mojego życia, prawie nic nie pamiętam z okresu neonatologii i pierwszych miesięcy w domu.
Podobno przez sen się rośnie
Nic nie pamiętam, bo spałam. To teraz chcę wszystko widzieć, słyszeć, czuć i chcę wszystko pamiętać, więc nie mogę tyle spać. 
Mama tyle razy mi mówiła, że jak śpię to jestem aniołek. Taka ładniusia i kochana. Ale ja się wszystkiego domyślam, mamie chodzi o to, że wtedy nie rozrabiam. 
Teraz to mama musi stawać na głowie żebym zasnęła w ciągu dnia. Jak tatuś ma nocki to potem je odsypia i mama podrzuca mnie o 13 do tatka i śpimy sobie razem. Tatko z córusią. A jak tatusia nie ma to najpierw ćwiczenia, potem papu i piciu i dopiero wtedy mogę ewentualnie skłonić się ku drzemce, na jakąś godzinkę, no może trochę dłużej.
Moje nocne spanie prawie nigdy nie sprawiało rodzicom problemu. Nie licząc okresu kilku epizodów kolki i ząbkowania ( w szczególności górnych jedynek). Nawet jak miałam problemy z oskrzelami to ładnie spałam w nocy. 
Mamcia teraz dzięki temu, że mamy wakacje i wszyscy są na urlopach lub ośrodki gdzie ćwiczę są zamknięte, może mnie układać do snu o tej samej godzinie. I nawet moje nocne kładzenie się spać jest o 20 - 21, a nie po 23. 
Jedyną różnicą jaka się pojawiła u mnie ostatnio to jest to, że zasypiam na brzuchu. Kiedyś to było nie do pomyślenia żebym wytrzymała 2 sekundy na brzuchu, a co dopiero spać!!!
Mamusia jak mnie usypia to mizia mnie po karku i po pleckach i tak fajnie mi się wtedy...odlatuje.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz