piątek, 24 lipca 2015

Perełka to też rehabilitantka

Mama kiedyś tam wzięła od koleżanki szczeniaczka, żeby nikt go nie zakopał ani nie utopił. I tak w domku pojawiła się Perełka. To było 7 lat temu. 16 miesięcy temu urodziłam się ja, a do domku przyjechałam 15 miesięcy temu. Babcia z dziadkiem martwili się, że Perełka może zrobić mi krzywdę. Bo jest to, nie ukrywam szalony piesek - suczka.
Tylko jak ktoś może mi zrobić krzywdę, skoro Perełka jeszcze w brzuchu mamy się do mnie przytulała.
Mama wiedziała, że Perełka mi nie zrobi krzywdy, no nie specjalnie, bo przypadkiem to wiadomo.
Jak przyjechałam do domu to Perełka jako pierwsza zajrzała do nosidełka, bo tak długo na mnie czekała. Jak mamusia przywoziła moje ubranka ze szpitala do prania, to zawsze Perełka dostawała je do powąchania, żeby wiedziała kim ja jestem.
Mama pozwala Perełce leżeć koło mnie i nawet pozwala jej lizać moje rączki i nóżki. Ona ma taki fajny zimny nosek i taki dziwny język.
Teraz jak jestem już taka duża, to mama pozwala Perełce na trochę więcej. Ja już umiem robić cacy - cacy i mama to wykorzystuje, żebym nauczyła się głaskać pieska. Mama myśli, że nie wiem, ale ja się domyślam o co tu chodzi. Za parę lat to ja będę musiała czesać Perełkę i się nią zajmować. Pfi myślą, że nie skumałam po co ta nauka cacy - cacy.
Mama zawołała Perełkę, żeby się ze mną pobawiła. I zobaczcie co robiłyśmy !!!
Oj Perełka mi daje całuski w rączkę

Cacy mordka
Cacy główka
Patataj pies, jedziemy !!!
Moja przyjaciółka
Tylko moja ona jest

Koniec. Perła możesz oddychać??








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz