poniedziałek, 12 grudnia 2016

Szczęśliwe dziecko to ja

Niepełnosprawność pojawiła się u mnie bardzo wcześnie, bo w połowie ciąży mamy było wiadomo, że nie będzie ze mną dobrze. Rodzice postanowili o mnie walczyć i jestem. Jestem i dalej razem walczymy o normalność, o namiastkę normalnego zdrowego życia. Nie wiem jak to jest chodzić, bo nie umiem. Mam ponad 2,5 roku a mój rozwój ruchowy i intelektualny jest na poziomie rocznego dziecka. Mama mówi, że mój okres niemowlęcy trochę się przeciąga. Byłoby fajnie gdyby nie to, że mama ma 15 kg niemowlaka, którego musi nosić, karmić ( chociaż sama coraz lepiej wcinam kanapki), poić i oczywiście jeszcze robię w pieluchy. Widzieliście roczne dziecko bez pieluchy, bo ja nie. 
Mimo wszystko jesteśmy szczęśliwi, mamy siebie. Mam mamę, która dla mnie zrobi wszystko i tatusia, który góry by przeniósł, żeby tylko mi pomóc. Nie każde dziecko może tak powiedzieć o swoich rodzicach.
Dlatego postanowiłam być najbardziej radosną dziewczynką na świecie i jak na razie mi się to udaje.
















 Można czegoś chcieć więcej. Mam miłość rodziców i to się liczy. Bo taka miłość może wszystko, może dużo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz